Dziecko w górach




Razem z Szamanem kochamy góry. Nic tak nas nie uspokaja, jak przejście się po skalistych stokach. Zdjęcia miast w dolinie i świeże powietrze. Jasne było dla nas zatem to, że na nasze pierwsze wakacje we troje (a nawet – o zgrozo – we trzech i pół) pojedziemy właśnie w góry.
Wszystko zapowiadało się cudowanie. Pojechaliśmy samochodem, mieliśmy pokój na parterze, opłacone posiłki. Przed ośrodkiem, dużo zieleni i można było poleżeć na kocyku. Do tego lodziarnie, fontanny, place zabaw, ach... życie jak w Madrycie.


Miśce nawet to wystarczyło. Spacery po parku, czytanie książek na kocyku, raczkowanie po trawie, ale nas ciągnęło do lasu. A  mówiąc ściślej to nawet do gór. Jechaliśmy 6 godzin z małym dzieckiem, więc nie chcieliśmy zostać na trawce pod fontanną... Zaczęliśmy szukać górskich szlaków.  Szło nawet nieźle, były trasy dla rodzin z wózkami, spacer w chmurach itp., ale... nie sprawdziło się to...
Góry dla nas z wózkiem to istna męczarnia. Aby wózek mógł pokonać piaszczysty szlak musiał być to porządny wózek, a co za tym idzie ciężki. Ciężarna pchająca wózek pod górę, z pewnością niezapomniany widok na szlaku turystycznym... Jedna wyprawa, a dwa dni odpoczynku. Kolejna nie wchodziła w grę. Musieliśmy znaleźć inne rozwiązanie. Padło na nosidło.

Na początku Miśka ciężko zaakceptowała noszenie, tym bardziej że nigdy nie była chustowana. Szaman chciał ją nosić, ale ryk był niesamowity. Więc znowu wyrósł mi garb na plecach. Z przodu brzuch z tyłu nosiło. Kolejny niesamowity widok w turystycznym miasteczku. Z czasem ( na szczęście nie trwało to tak długo) Miśka dała się przekonać do noszenia w nosidle.
Zdecydowaliśmy się na chustowe nosidło, okazało się lekkie i bardzo praktyczne. Miśka spała na szlaku nawet 3 godziny, za to widok Szamana przedzierającego się przesz skalne szczeliny (Błędne Skały) z dzieckiem na brzuchu i plecakiem na plechach – bezcenny. Innym turystom też się to podobało.

Przygód było dużo,  ale decyzja zapadła, że żegnamy się z górami na jakiś czas... Przynajmniej do czasu, kiedy wszystkie nasze dzieci będą samodzielnie chodzić. Długa podróż, męczące szlaki, muszą poczekać. W przyszłym roku wybierzemy agroturystykę i wędrówki po lesie, no chyba że znowu się przeprowadzimy. W końcu minie już rok w jednym miejscu.




Komentarze