Rysiki-codzienniki



RYSIKI-codzienniki to cykl, który prowadzę na instagramie. Ma on na celu wyrobić nawyk codziennego rysowania. Zainspirowała mnie do tego Natalia Mikołajek, szerzej znana jak Jadźka Rysuje, która też w podobny sposób prowadzi swój bank ikon.



Stwierdziłam, że publikowanie siedmiu prostych obrazków, bez wyjaśnienia, nie ma sensu. Na insta nie ma na to miejsca. Postanowiłam przenieść swój cykl także na bloga i szerzej wytłumaczyć dlaczego wybrałam właśnie takie ikony.

 Kastaniety

Był ciepły letni wieczór, więc wybraliśmy się z Szamanem i Miśką na koncert flamenco pod chmurką. O to właśniw rytm wystukiwany przez kastaniety ujął nas najbardziej. Miśka cały czas podskakiwała i klaskała, więc wiedziałam, że to musi być nasze słówko dnia.
 PRYSZNIC

Iga to prawdziwie wodne stworzenie. Już wiem, że chodzenie przez całą ciążę regularnie na basen nie mogło się inaczej skończyć :) Dlatego wszędzie tam, gdzie jest woda Miśka wchodzi z ochotą. Niestety w naszym mieszkaniu jest prysznic, ale jeszcze nigdy nie widziałam, żeby pod prysznicem można było tak chlapać, że cała podłoga, wszystkie kosmetyki dookoła i nasze ubrania były po prostu zmoczone! Jak ona to zrobiła?

ROWER

Na rowerze nie jeździłam od dwóch lat. Wiadomo ciąża jedna po drugiej, wiec i na rower nie zdążyłam wskoczyć, ale bynajmniej nie z sentymentu ten rower znalazł się na moich rysikach. Miśka jest tak zafascynowana rowerem, że kiedy Szaman przygotowywał swój pojazd, ona nie mogła się od niego oderwać. Godzinę stała i dotykała wszystkiego, co się da. To była tak potrzebna mi godzina, że myślałam tylko... chwilo trwaj!  .

 REKIN

Nasz rekin to pluszak, którego Iga dostała od swojej cioci. Zrobił furorę - ale jak się później okazało - na krótko. Ściskom, uściskom i braniem wszystkich części do buzi nie było końca. A kiedy nie znalazł się przy wieczornym zasypianiu, to dopiero była awantura...
PIŁKA

Nie wiem jak to się dzieje, ale piłki mają niezwykłą moc. Najpierw Miśka musiała wziąć swoją wychodząc na plac zabaw, potem znalazła inną, którą  pół dnia robiłyśmy kulu-lulu, a na koniec to właśnie jak miałam chwilę dla siebie i co zrobiłam...? Usiadłam na piłce. Nic mnie tak nie relaksuje i nie wpływa dobrze na moją miednice (niestety coraz większą) jak lekkie podrygiwanie na piłce! To nie tylko słówko dnia, ale przedmiot mojej ciąży.

Komentarze