Słowo roku


Początek Nowego Roku obfituje nowymi postanowieniami, projektami, a także pomysłami. I choć Nowy Rok rozpoczął się blisko miesiąc temu, to ja właśnie postanowiłam dołączyć do tych, którzy określili swoje słowo na ten rok.  

Ja długo myślałam jakie powinno być moje słowo, co więcej... W obliczu wydarzeń dotyczących 27 Finałowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zaczęłam zastanawiać się, czy słowa mają jeszcze jakiś sens, czy może lepiej jest milczeć. Wtedy pomyślałam sobie, że jeśli chcemy coś zmienić, to nie wycofywać się z tego, co udało nam się już osiągnąć, a budować sferę kultury w sieci.  

Dlatego, dziś chcę napisać, że moim słowem roku na ten czas jest ODKRYWAĆ (UNVEILING). Dlaczego? 
Mam wrażenie, że życie cały czas stawia przede mną wyzwania, a ja za każdym razem ODKRYWAM jak sobie z nimi radzę. Przez to lepiej poznaję siebie.  

Wraz z urodzeniem Mieszka, zmieniło się moje podejście do życia, do budowania domowego ogniska, do budowania więzi. To dla mnie odkrycie innej wersji siebie. Nigdy nie sądziłam, że spędzanie czasu we własnym domu może być takie przyjemne. Odkryłam też swoje nowe potrzeby, wiem, że chcę budować przestrzeń przyjazną dla moich dzieci, stworzyć też azyl dla siebie, do którego chce się wracać. Ja, dla której największą wartością było “życie na walizkach”, poznawanie miejsc, odkrywanie świata, potrzebuję wyciszenia, zwolnienia i stworzenia namiastki swojego życia.  


Odkrywam siebie jako mamę. Chociaż mam dzieci rok po roku, teraz jako matka czuję się całkiem inaczej. Być może już wiem. czym jest macierzyństwo, z iloma wyrzeczeniami się wiąże, jak zmienia całe życie. I godzę się na to świadomie. Chcę korzystać z tego czasu. Nocne wstawanie nie jest już dla mnie uciążliwe. Karmienie piersią sprawia mi wiele przyjemności. To są właśnie te emocjonalne odkrycia, które dokonuje w sobie.   
Jednak wielkim odkryciem dla mnie, które objawiło się w raz z nadejściem roku, to chustonoszenie. Kiedy pogodziłam się już z faktem, że to nie dla mnie, że mój syn nie chce dać się wiązać, że sprawia nam to więcej stresu niż satysfakcji, coś się przełamało. Mieszko zaczął się uspokajać w chuście, a mi wiele przyjemności sprawia bliskość, którą od niego otrzymuję.  

Już się nie frustruję, że nie mogę zrobić więcej rzeczy w ciągu dnia. Odkryłam, że nie powinnam być dla siebie tak wymagająca. Jeśli coś planuję daje sobie więcej dni na realizację. Wiem, że jeśli dziś nie znajdę czasu dla siebie, aby to zrobić mam jeszcze kilka dni, aby się z tym uporać.  

NUTA NA TEN DZIEŃ


Odkryłam, że praca nad ranem sprawia mi wiele przyjemności. Przy Miśce nienawidziłam nocnego wstawania. Od razu się rozbudzałam, potem nie mogłam zasnąć, a jak już zasnęłam, to była pora kolejnego karmienia. Ciągle chodziłam zdenerwowana, że nie mogę się wyspać. Dziś wstaje dwa razy na nocne karmienia, ale jeśli się już obudzę i wybudzę, a mój syn zasypia to korzystam z tego czasu dla siebie. Jest środek nocy, (czasem ok. 3 nad ranem), za oknem wszystko śpi, dom też śpi. Ja mam czas tylko dla siebie. Na czytanie, na pisanie, na odkrywanie. Wiem, że nikt nie zadzwoni, wiem, że nikt mnie nie zawoła. Pracuję i piszę do kolejnego karmienia, a potem jestem już zmęczona i po drugim karmieniu jeszcze na trochę zasypiam razem z synem.   

Nasz styl życia się nie zmienił, wiem że budowanie rodzinnego domu, z pięknymi wnętrzami i  roślinami, nie jest jeszcze w moim zasięgu. Wiem też, że jak minie ten rok to znowu się przeprowadzimy i w tym nowym miejscu znowu będę ODKRYWAĆ wszystko na nowo.  

Komentarze