To moje, nie dam Ci





Moje dzieci są dla mnie ważne, dlatego nie zmuszam ich, aby dzieliły się z innymi, jeśli tego nie chcą.




Życie młodej mamy w dużej mierze toczy się na spacerach, czy placach zabaw. To doskonała okazja, aby porozmawiać z innymi, którzy mają podobne problemy, radości, zmartwienia. Można zapytać o radę, o przepis na naleśniki i promocje na zabawki. Kiedy matki mają wspólny język, dobrze się dogadują, rozmawiają, w piaskownicy może zdarzyć się kryzys… Co wtedy?

Kiedy moja córka miała ok. 18 miesięcy, Jej przywiązanie do własności było bardzo silne. Nie chciała dzielić się tym, co przyniosła. Ze zjeżdżalni zjeżdżała z przyniesionymi zabawkami. Zastanawiałam się, czy nie jest to oznaka egoizmu? W uszach brzmiały słowa Mamy i Taty, że trzeba się dzielić, bo dzieci nie będą Cię lubiły, albo oddaj swoją zabawkę, żeby chłopiec nie płakał. Chcę, żeby moja córka była lubiana, chcę, żeby dzieliła się z potrzebującymi, ale z potrzeby serca, a nie kiedy ja Jej każę.

Zdarza się, że wymagamy od dzieci zbyt dużo, choć z naszej perspektywy jest to drobnostka. Warto wtedy zastanowić się, co ja bym czuła i czy chciałabym oddać swój telefon nieznajomej matce na placu zabaw, bo przecież trzeba się dzielić. Co bym czuła, gdyby koleżanka z pracy wyciągnęła z mojej torebki mój portfel i wzięła kilka drobnych, bo przecież trzeba się dzielić. No dobra, a jeśli nawet nie sięgnęłaby po portfel, to czy chciałbym, aby przejrzała mój kalendarz/notes z ważnymi dla mnie zapiskami, myślami, pomysłami, listą zakupów itp. Przecież z perspektywy mojej Mamy to tylko notes. Mogę się nim podzielić, dać do przeczytania, wyrwać kartę, a mojej perspektywy to MÓJ notes i nie dam ci.

W koncepcji Porozumienia Bez Przemocy Marshalla Rosenberga potrzeba własności, autonomii jest bardzo ważna. Dlatego nie chcę zmuszać swojej córki do dzielenia się z innymi, ale…. zależy mi na tym, aby odczuwała tę potrzebę. Jak staramy się to realizować:

to do niej należy ostateczna decyzja, i to ona ponosi jej konsekwencje
staram się traktować swoje potrzeby na równi z Jej potrzebami i chcę, aby ona również je szanowała: „To mój telefon i chcę, abyś go odłożyła”
zwracam uwagę na to, co dzieje się, kiedy podzieli się zabawką (wspólna zabawa, radość) a co kiedy tego nie zrobi (często płacz)
zachęcam do wymiany i zamiany na zabawki
stwarzam sytuacje do dzielenia się przy w wspólnej zabawie
sama się dzielę – choć czasem jest to dla mnie trudne - i chcę, aby moja córka to widziała i tego doświadczała.

Czy to działa? Z pomocą przychodzi tu mój młodszy syn. Kiedy i on skończył 7 miesięcy. Zaczął raczkować, być mobilny, a przez to często przeszkadzał córce w zabawie. Pomogło to jej określić, które zabawki są dla niej cenne i są zamknięte wysoko, tak aby brat nie mógł ich sięgnąć, a którymi mogą bawić się wspólnie.


Dziś, kiedy są już nieco starsi i wspólnie spędzają czas w swoim pokoju, słyszę jak córka dzieli się zabawkami, czasami aby brat nie płakał, a czasami aby mógł bawić się razem z nią. Głośno informuje go też o granicy i zabawkach, którymi się z nim nie podzieli, ale szybko znajdują alternatywę. Oczywiście nie zawsze, ale te kilka sytuacji cieszy! Małe macierzyńskie sukcesy.

Komentarze